sobota, 16 września 2017

W sumie nie wiem

Czarodzieje, czarownice, wierni czytelnicy!

Czuję się okropnie, przez to, że tak rzadko ostatnio publikuję, ale jeszcze gorzej dlatego, że nie bardzo wiem jak to zmienić.

Właśnie dzisiaj zamierzałam wziąć się za siebie ale padł mi dysk w komputerze i w sumie nie wiem kiedy uda mi się odzyskać zdolność panowania nad sytuacją.

W ciągu ostatniego czasu dość mocno zanika mi wena na to opowiadanie. Niby mam plan, ale gdy zaczynam coś pisać bohaterowie stają się papierowi i zupełnie nie tacy jak byli jeszcze na urodzinach u Alexa - czwórka przyjaciół, a nie Sharon/Will/Christo, Alex/Maggie i James/Aline. Ich paczka strasznie zaczęła mi się sypać między zdaniami i nie wiem jak to powstrzymać. W sensie mam nawet parę pomysłów, ale nie umiem, nie potrafię ich wprowadzić w życie.

Żałuję niektórych podjętych w poprzednich rozdziałach decyzji, jak również takich podjętych jeszcze na początku opowiadania. Wydaje mi się, że schrzaniłam, dodając tyle nowych postaci, zamiast rozwijać te które już mam. Nie mówię, że żałuję, iż je stworzyłam, tylko myślę, czy nie lepiej by było, gdybym nie wprowadziła tego całego turnieju, na który, swoją drogą, wcale nie mam pomysłu. On miał być prowokatorem spotkania tych szkół, a nie konkretnymi wydarzeniami pojawiającymi się w opowiadaniu co jakiś czas.

Poza tym w ostatnim czasie wpadłam na mega dużą ilość pomysłów, które chciałabym wprowadzić do fabuły w poprzednich rozdziałach.

Nie wiem, po prostu minie wychodzi.

Chciałabym to skończyć pisać, ale tyle mi jeszcze brakuje, za dużo, by tych chęci mogło mi starczyć. Rozważałam napisanie czegoś podsumowującego, opisującego to, co się wydarzyło dalej, ale wiem, że to jest pójście na łatwiznę. Na pewno nie chcę tak zostawić tej historii, bo lubią i chcę ją skończyć, ale z każdym dniem w którym nie piszę oddalam się od niej, zbliżając jednocześnie do nowych, innych i bardziej atrakcyjnych, bo jeszcze nie zaczętych pomysłów.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam te postacie i pomysł na całe opowiadanie, ale najchętniej napisałabym je od początku. Największym problemem jest jednak to, że nie mam na to siły. Gdybym zaczęła to robić, szybko bym zrezygnowała.

Więc co wy na to, żebyście mi dali jeszcze dwa tygodnie na przemyślenia o tym, co zrobić? Może wena mi wróci, a może się poddam. Zobaczymy.

Jażdy wasz komentarz jest cudowny i sprawia, że wracają mi chęci, ale jak już mówiłam: mój komputer chyba umarł, więc...

Po prostu proszę was o czas.

Okej...(?)

(Pisane na telefonie, nie bijcie za błędy)

8 komentarzy:


  1. no dobrze...
    Mówię to z bólem serca, bo ostatnio inna blogerka hp też zawiesiła...
    Ale hej!
    Przecież jeszcze nie wiesz na 100% czy zawieszasz!

    Wiem, że nie ma sensu pisać, jeżeli nie czujesz już tej historii, szkoda, ale cóż zrobić...

    Mam tylko nadzieję, że za te dwa tygodnie (odliczam dni!) dasz rzeczywiście znać co postanowiłaś, i że będziesz kontynuować.

    Pozostaje mi tylko życzyć ci powrotu weny i siły żeby się nie poddawać.

    A co do rozsypywania się paczki i innych nieudanych zabiegów - halo! Przecież błędy robi się po to żeby je naprawiać!
    I nigdy nie jest za późno żeby coś zmienić.
    Opowiadania to bardzo elastyczna forma, a jeszcze z twoim talentem i pomysłami... Powiem tak: jak wrócą ci chęci to wiem, że wszystko naprostujesz, i nie wiem jak inni, ale ja naprawdę będę wniebowzięta jak zdecydujesz się pisać dalej i wstawisz nowy rozdział - cokolwiek byś zdecydowała wprowadzić do fabuły.

    więc...

    Do zobaczenia za dwa tygodnie!

    OdpowiedzUsuń

  2. 1 października
    2 tygodnie minęły

    ...i?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Przepraszam miałam wolintariat. Ale w weekend coś sę na pewno pojawi. Postaram się.

      Okej

      Usuń
  4. nie szkodzi
    wolontariat ważna rzecz

    to do weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dotarłam do początku! Przeczytałam wszyściutkie rozdziały! Nie spałam do 3:30 w nocy... I niemalże rozpłakałam się widząc ten post :( Ale dobra, może tak od początku?
    Zacznijmy od tego, że pisałam tam wcześniej pod niektórymi postami komentarze ostatnio, bo po roku zabrałam się za nadrabianie zaległości, ale nie wiem czy to widziałaś... Z resztą nieważne. Pamiętasz mnie? :D Minął ponad rok więc masz prawo nie... :( Ale ja doskonale Cię pamiętam i gdy tylko postanowiłam znowu zacząć coś czytać, wskoczyłam właśnie tu! ;*
    Już wcześniej pisałaś genialnie, o czym Ci wcześniej pisałam zapewne nie raz, ale teraz to... cudo! *O* Chociaż faktycznie ostatnie dwa lub trzy rozdziały (Te od kłótni Maggie i Sharon, była zbyt późna godzina żebym pamiętała który to rodział xD) trochę wymknęły się mojemu pojmowaniu... :o Nie wiem czy celowo, czy nie, ale postawiłaś cały mój światopogląd na głowie. Zdaje się, że prócz wpatrzonego w nią Christa, wszyscy zwyczajnie zaczęli olewać Sharon... Paczka też im się rozpadła... James nagle się gdzieś zaplątał z Aline. Will... no jak to on gdzieś tam wcześniej ujął spieprzył, kurna spieprzył to. Faktycznie ta główna czwórka przestała istnieć, ale na prawdę fajnie rozwinęłaś ich wątki! Tylko BŁAGAM. BŁAGAM. Oddaj Willowi Sharon!!!! Wiem, że spieprzył, ale zbyt mocno i boleśnie go karasz... mnie zresztą też, oni muszą być razem! Chociaż Christa też lubię i tu cholera problem... Niech się stanie debilem, albo zakocha w innej... a Sharon niech wreszcie odnajdzie drogę do Willa!
    Uff wypowiedziałam się!
    A teraz proszę, PROSZĘ, P R O S Z Ę, daj mi rozdział nowyyyy ;CCC
    Jeśli faktycznie bardzo potrzebujesz już to skończyć i zacząć coś nowego, to napisz choćby i ten rozdział podsumowujący, tylko nie zostawiaj ludzi (MNIE!) z tą niepewnością!

    Pozdrawiam, ściskam i całuję!
    Kina <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że cię pamiętam!
      Ok. Ok. Ok.
      Już piszę.
      Już piszę.
      W ten weekend mam w choler3 pracy domowej ale już teraz mogę się postarać.
      JEZU ALE MNIE ZMOTYWOWAŁAŚ.
      OKEJ

      Usuń
  6. Kochana Okej.
    Kontrolnie weszłam na Twojego bloga, a ot tak z ciekawości, żeby sprawdzić co u ciebie słychać, u twoich bohaterów. Czy już coś napisałaś.
    Wiesz, z doświardczenia powiem ci jedno - nie rezygnuj z tego. Cokolwiek nie zrobisz: czy zaczniesz od nowa, czy wszystko przerobisz, czy będziesz kontynuować, to przecież jest twój blog, twoje opowiadanie, twoi bohaterowie. Nie wierzę, że pisałas to tyle czasu i się nie przywiązałaś. Moge się założć, że życiorys każdego bohatera znasz lepiej niż znajomych z klasy, nie musisz się zastanawiać "hmmm co Alex czy też Will by powiedzieli w tej scenie" bo to po prostu dla ciebie oczywiste, co kto z nich by powiedział, jak się zachował. Nie zostawiaj tego, będzie ci tego brakować.
    Ja swojego bloga i opowiadanie zaczynałam od początku 3 razy. Dobrze, może i nie miałam na to wpływu, bo albo zaczynałam od nowa albo kończyłam tę przygodę; oczywiście, że wybierałam pierwszą opcję. I choć wiem, że to upierdliwe i męczące, usiąść i napisać TO WSZYSTKO jeszcze raz... To warto. Ja się na przykład cieszę, że mimo wszystko mój(/nasz) blog istnieje, choć świeci pustkami. Cieszę się, że napisałam to wszystko jeszcze raz, że mam to dla siebie. Kochana, zastanów się - kreujesz swoich bohaterów, na swoich warunkach i według swojego widzi mi się. Masz pole do popisu, nieograniczone możliwości i szansę spełnić wszystkie swoje wymagania względem bohaterów, fabuły, miejsca akcji...!
    Mam nadzieję, że się pozbierasz i coś postanowisz. Tylko proszę, postanów coś innego niż "to koniec, poddaję się". Proponuję "zacznę od nowa, od zera" albo "zacznę od początku, wszystko poprawię".
    Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Tyle razy dawałaś mi kopa motywacji i radości, że teraz moja kolej. Okej, zastanów się czy na pewno chcesz tak po prostu zamknąć tą część twojej codzienności, jakim jest pisanie tego opowiadania, bloga, w ogóle: pisanie.
    Gwiazda

    OdpowiedzUsuń

JEDEN KOMENTARZ = JEDEN SZCZUR DLA GRZEGORZA
nie bądź obojętny na jego los

Szablon

Obserwatorzy