wtorek, 18 lipca 2017

Rozdział 19. Czekaj, cooooo?

 Czarodzieje, Czarownice, wakacyjni wagarowicze!

Rozdział jest, bo chyba nie zniosłabym po raz kolejny znikać na trzy miesiące (a tak bym zrobiła, gdybym nie zdecydowała się wstawić tej wersji, która jest krótsza, niż planowałam, ale jest).
Starałam się pisać przez poprzedni miesiąc, ale nic z tego nie wyszło. Jedyne, na co w ostatnim czasie mam wenę, to pisanie JESZCZE nowszego pokolenia, którego nie mogę wam pokazać, bo wam zaspoileruję wszystko, czego jeszcze wam nie zaspoilerowałam.
Znów pewnie zniknę na miesiąc, bo mam dwa obozy, ale blog nadal NIE jest zawieszony. Gdy taki zostanie, z pewnością was o tym poinformuję, ale to jeszcze nie dziś. Rozdziały po prostu nie są wstawiane tak często jak powinny, za co was przepraszałam już dużo razy.
Po prostu wystarczy, byście nie znikali, a wtedy na pewno nie zniknę ja, choć mogę co jakiś czas sprawiać takie wrażenie. 
Tytuł rozdziału jest prawie nie związany, ale jakoś tak wyszło.
Ta scena z Bulwą to nie moja wina, musiałam dodać jakiś smaczek do tego rozdziału by byłby nudny jak Gumochłon.
Tak w ogóle stwierdziłam, że chciałabym zagrać w Fantastycznych Zwiarzętach i jak je znaleźć (dziwnie się to pisze po polsku, ostatnio widziałam tylko angielską wersję). Tak wam mówię, jakby ktoś miał kontakty z reżyserem czy kimś takim.
Na dole wstawiłam wam parę potterowiskich zdjęć i memów by odwrócić waszą uwagę od długości rozdziału (większość jest po angielsku, co powinno was zmotywować do nauki, dzieci kochane XD).
W każdym razie…
Do rozdziału…
…gotowi…
…czytać!
Powodzenia na wakacjach i takich tam innych rzeczach
JA
* * *
- To dziewczynka! To dziewczynka! Tooo dzieeeeewczyyyynkaaaa! – wykrzyczał Alex wparowując spóźniony do sali Obrony Przed Czarną Magią, gdzie wszyscy jego przyjaciele już na niego czekali.
Parę dni po Balu Sylwestrowym Sharon skończyła pisać scenariusz do ich wspólnej sztuki, więc wszyscy postanowili się zebrać gdzieś, aby omówić każdą kwestię, wprowadzić poprawki i ustalić, czego (i kogo) będą potrzebować do scenografii. Dodatkowo poza nimi samymi potrzebowali jeszcze paru aktorów do ról drugoplanowych, więc postanowili  zorganizować casting, który albo zostanie przez społeczność uczniowską totalnie zignorowany, albo wszyscy postanowią się zgłosić. Nic pomiędzy.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Rozdział 18. Bal Sylwestrowy

HEJ!

Jeżeli ktoś przeczytał tekst na kolumnie bocznej, to rozumie, czemu tak późno rozdział jest wstawiany. Jak nie, to w skrócie.
Miałam pendrive’a. Na pendrivie były trzy kolejne rozdziały. Na pendrive dostał się wirus. Wirus wszystko wykasował. Chciałam się zabić.
W każdym razie rozdział napisałam będąc w górach na telefonie wspinając się na głupią Śnieżkę. I wracając samochodem. Skończyłam go wczoraj jakoś o 23:37. Dziś wstawiam.
Mam nadzieję, że mimo to wam się spodoba :D.
Pozdrawiam
Okej
* * *
James czuł się, jakby cały świat zapomniał o jego istnieniu, a zwłaszcza przyjaciele.
Na zewnątrz było jeszcze jasno, choć powoli zaczął zapadać wieczór. Bal od początku miał się odbywać na błoniach, ale wszystkich zdziwił fakt, że zostały one do tego tak dobrze przygotowane. Ogromny, świecący na mnóstwo kolorów parkiet został ulokowany niemal przy wodzie, nad którą wisiało boisko do Quidditcha, a na niej w formie pomostu ktoś zbudował scenę, która wyglądała na zdecydowanie zbyt trwałą, by mogła powstać w ciągu jednego dnia. Pod lewitującymi dachami namiotów znajdowały się stoły z przekąskami i potrawami, a nad całą okolicą unosiły się zmieniające barwy światełka, nadając wszystkiemu klimatyczny wygląd. James siedział przy jednym z nakrytych wielokolorowymi obrusami stolików i czuł się zdecydowanie nie tak, jak powinien się czuć człowiek na tak kolorowej imprezie.

niedziela, 21 maja 2017

Rozdział 17. A wszystko przez Pipi Pończoszankę


Czytelnicy, Czarownice, Czarodzieju!

Przybywam z kolejnym rozdziałem, który miał być dłuższy, ale ostatnią perspektywę skończyłam takimi słowami, że muszę zostawić was w niepewności!
Aaaaa!
Moja wewnętrzna fangirl krzyczy.
Czy można fangirlować własne opko?
Prawie żadna z sytuacji przedstawionych w rozdziale nie miała się wydarzyć, aczkolwiek cieszę się, że wyszło jak wyszło. Zaczyna coś się dziać :D.
Ze spoilerów do rozdziału, to… oj, dzieje się pod względem miłosnym, spodoba wam się pewnie najbardziej to z Sharon i Willem.
Następny rozdział za dwa tygodnie.
Miłego czytania
Okej
* * *
- Super – powiedział James, gdy usłyszał, że zarówno Will i Sharon, jak i Maggie i Alex spotkali się w ferie. – Zajebiście. Nie macie pojęcia, jak się cieszę. Naprawdę. Zero sarkazmu. Wiecie jak moja rodzina spędziła święta? U babci, pomagając jej przemeblować, przemalować i przebudować Norę, by mogła się stać pięciogwiazdkowym Hotelem. A jak myślicie, kto nie może jeszcze używać czarów poza Hogwartem w przeciwieństwie do Teda i Vi, przez co musiał tachać stoły i kanapy na własnych barkach?
- O nie, to takie straszne – ziewnęła Sharon, kładąc się na łóżku obok Margaret w pokoju jej i Aline (która jeszcze nie wróciła z ferii świątecznych i nie wyglądała na kogoś, kto nie spóźni się przypadkiem na bal sylwestrowy).

Szablon

Obserwatorzy