poniedziałek, 14 maja 2018

Rozdział 21... a raczej Epilog, który można też nazwać podsumowaniem


No więc... co dalej?
...spytalibyście się pewnie, gdyby nie to, że wszyscy już dawno zapomnieliście o tym blogu i myśleliście, że ja też tak postąpiłam.
O dziwo myślałam o nim dużo częściej niż świadczy o tym częstotliwość dodawania moich postów.
Na napisanie dalszej części historii nie mam czasu ani ochoty, niestety, chociaż wymyślone przeze mnie postaci będą już zawsze żyć w mojej głowie, w spisanych rozdziałach i mam nadzieję w waszych sercach. I pewnie w moich innych opowiadaniach i powieściach, bo nie mam zwyczaju porzucania moich ulubieńców, a oni do takich z pewnością należą. Jestem pewna, że w przynajmniej jednym z napisanych przeze mnie rpgów odegrają jedne z ważniejszych ról jako empece.
Ale wiem, że nie czytacie tego posta dla mnie, tylko dla tych postaci. Więc co się dalej wydarzyło?

niedziela, 6 maja 2018

Rozdzał 20. Gdzie jest Sharon?

Ludu, który ty przypadkiem wszedł i dostał zawału, że wstawiłam nowy rozdział!

Hej.
Nawet nie będę się tłumaczyć. Trochę zapomniałam o tym blogu w sumie, choć ciągle o nim pamiętałam (paradoks trochę, ale cóż).
Wielu z was upraszało się o ten rozdział pod poprzednimi postami, w sumie mieliście rację, bo obiecałam, że go wstawię, ale cóż, hmmm, świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń?
Mam już wszystkie materiały potrzebne do zakończenia tego bloga, więc teraz muszę je tylko powstawiać na stronę. Nie sądzę by trwało to długo. Ten rozdział, poniżej, podsumowanie życia wszystkich bohaterów i trzy rozdziały Nowszego Pokolenia.
No przepraszam, że was zawiodłam. Nie oczekuję od was, że nagle sobie przypomnicie po roku, że wow, był taki a taki blog który kiedyś lubiłam. Wiem jakie to uczucie czekać na posty i się nie doczekiwać. Ale spójrzcie – wszyscy stracili nadzieję, a ja powstaję jak feniks z popiołów, by zrobić ostatnie, wielkie wyjście.
Ten rozdział? Najchętniej bym go nie wstawiała, bo jest słaby, ale jak już zaczęłam kończenie danego wątku, to postanowiłam to skończyć. Będziecie zawiedzeni, że widzicie takie coś po tak długim czasie rozłąki, ale nic na to nie poradzę, nie wiedziałam, jak to zamknąć, a zamknąć chciałam.
Dla osób nielubiących Sharon – trochę tłumaczy on jej zachowanie, jest w sumie o niej, jak pewnie ogarnęliście po tytule.
Postaram się skończyć całego bloga do końca tego tygodnia, albo dwóch najbliższych. Mam nadzieję, że nie będzie to jednak taki sam tydzień, jak ten, który dzieli ten i poprzedni post.
Co u mnie? No cóż, dużo się dzieje. Zyskałam paru mocno walniętych znajomych, paru straciłam, napisałam testy gimbazjalne… i to w sumie dość dobrze, nie chwaląc się za bardzo. Liczę na ze dwie setki i same dziewięćdziesiątki. Ale zobaczymy, bo po moim ogarnięciu można wywnioskować tyle, że pewnie zapomniałam przenieść rozwiązań na kartę odpowiedzi.
Coś jeszcze? Chyba nie. Czytajcie ten długo oczekiwany rozdział i może dajcie znać, czy ktoś z was jeszcze tu jest? Za dużo nie wymagam, ale może jeden, wierny fan? Fajnie by było w sumie ;D.
Życzę wam, żebym wstawiła cztery następne posty.
Z poważaniem
Okej
* * *

- Pocałowałbym cię – powiedział z przekonaniem Alex. – Byłem w stanie to zrobić. Znaj moje poświęcenie.
- Ja też bym cię pocałował. Myślisz, że nie dał bym rady? Oczywiście, że tak – odparł Will.
- Nie sądzę. Wyglądałeś na dość przerażonego.
- Tak? Ja? Ta ulga na twojej twarzy gdy przerwał nam Bulwa była widoczna – roześmiał się Will.
- Pocałowałbym cię, ale ty byś się wyrwał – stwierdził blondyn tonem znawcy.
- Nie sądzę – sparodiował jego ton Smilenice.
Alex spojrzał na siedzącą obok Margaret.
- On mówi, że bym go nie pocałował! – oskarżył kolegę.
- Nie zrobiłbyś tego – odparła dziewczyna, wzruszając ramionami.
- Ja bym tego nie zrobił? – powiedział Alex tonem „potrzymaj mi kremowe piwo”. – Chcesz się przekonać?

sobota, 16 września 2017

W sumie nie wiem

Czarodzieje, czarownice, wierni czytelnicy!

Czuję się okropnie, przez to, że tak rzadko ostatnio publikuję, ale jeszcze gorzej dlatego, że nie bardzo wiem jak to zmienić.

Właśnie dzisiaj zamierzałam wziąć się za siebie ale padł mi dysk w komputerze i w sumie nie wiem kiedy uda mi się odzyskać zdolność panowania nad sytuacją.

W ciągu ostatniego czasu dość mocno zanika mi wena na to opowiadanie. Niby mam plan, ale gdy zaczynam coś pisać bohaterowie stają się papierowi i zupełnie nie tacy jak byli jeszcze na urodzinach u Alexa - czwórka przyjaciół, a nie Sharon/Will/Christo, Alex/Maggie i James/Aline. Ich paczka strasznie zaczęła mi się sypać między zdaniami i nie wiem jak to powstrzymać. W sensie mam nawet parę pomysłów, ale nie umiem, nie potrafię ich wprowadzić w życie.

Żałuję niektórych podjętych w poprzednich rozdziałach decyzji, jak również takich podjętych jeszcze na początku opowiadania. Wydaje mi się, że schrzaniłam, dodając tyle nowych postaci, zamiast rozwijać te które już mam. Nie mówię, że żałuję, iż je stworzyłam, tylko myślę, czy nie lepiej by było, gdybym nie wprowadziła tego całego turnieju, na który, swoją drogą, wcale nie mam pomysłu. On miał być prowokatorem spotkania tych szkół, a nie konkretnymi wydarzeniami pojawiającymi się w opowiadaniu co jakiś czas.

Poza tym w ostatnim czasie wpadłam na mega dużą ilość pomysłów, które chciałabym wprowadzić do fabuły w poprzednich rozdziałach.

Nie wiem, po prostu minie wychodzi.

Chciałabym to skończyć pisać, ale tyle mi jeszcze brakuje, za dużo, by tych chęci mogło mi starczyć. Rozważałam napisanie czegoś podsumowującego, opisującego to, co się wydarzyło dalej, ale wiem, że to jest pójście na łatwiznę. Na pewno nie chcę tak zostawić tej historii, bo lubią i chcę ją skończyć, ale z każdym dniem w którym nie piszę oddalam się od niej, zbliżając jednocześnie do nowych, innych i bardziej atrakcyjnych, bo jeszcze nie zaczętych pomysłów.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam te postacie i pomysł na całe opowiadanie, ale najchętniej napisałabym je od początku. Największym problemem jest jednak to, że nie mam na to siły. Gdybym zaczęła to robić, szybko bym zrezygnowała.

Więc co wy na to, żebyście mi dali jeszcze dwa tygodnie na przemyślenia o tym, co zrobić? Może wena mi wróci, a może się poddam. Zobaczymy.

Jażdy wasz komentarz jest cudowny i sprawia, że wracają mi chęci, ale jak już mówiłam: mój komputer chyba umarł, więc...

Po prostu proszę was o czas.

Okej...(?)

(Pisane na telefonie, nie bijcie za błędy)

Szablon

Obserwatorzy